Inero Software

6 min czytania

Ile autonomii powinien dostać agent AI? Od automatyzacji do samooptymalizacji

Agent AI połączony z systemami biznesowymi, otoczony granicami uprawnień i punktami kontroli człowieka

W projektach automatyzacji AI łatwo zacząć od technologii. Jaki model wybrać? Jakiego agenta zbudować? Do których systemów go podłączyć? Ile narzędzi mu udostępnić?

To ważne pytania, ale nie powinny być pierwsze. Najpierw trzeba zrozumieć proces, jego cel, odpowiedzialności i ryzyko. Dopiero wtedy można świadomie zdecydować, jaki zakres działania przekazać agentowi.

W Inero Software porządkujemy tę analizę za pomocą AI Automation Framework:

PROCESS → SIMPLIFY → KNOWLEDGE → DATA → DELEGATE → AUTOMATE

Zaczynamy od rzeczywistego procesu biznesowego. Sprawdzamy, czy można go uprościć, zanim zostanie zautomatyzowany. Następnie identyfikujemy potrzebną wiedzę i dane. Dopiero na etapie DELEGATE ustalamy, co agent może zrobić samodzielnie, które działania wymagają zatwierdzenia i gdzie decyzja powinna pozostać po stronie człowieka.

To podejście jest spójne z wnioskiem, który coraz wyraźniej płynie z badań nad autonomicznymi systemami AI: większa swoboda może poprawiać wyniki, ale jednocześnie zwiększa liczbę nieprzewidzianych sposobów osiągnięcia celu.

Autonomia nie jest celem samym w sobie

Agent może działać na wielu poziomach. Może jedynie przygotować rekomendację, wykonać operację po akceptacji człowieka albo samodzielnie przeprowadzić cały proces. Może mieć dostęp tylko do odczytu lub prawo do zmiany danych. Może korzystać z jednego narzędzia albo dobierać kolejne narzędzia i agentów.

Dlatego autonomia nie jest przełącznikiem ON/OFF. Jest zestawem decyzji architektonicznych dotyczących:

  • zakresu procesu przekazanego agentowi;
  • dostępnych danych i systemów;
  • dozwolonych operacji;
  • sposobu oceny wyniku;
  • odwracalności działań;
  • momentów, w których potrzebna jest decyzja człowieka.

W praktyce nie pytamy więc: „Czy ten agent jest autonomiczny?”. Pytamy: „W czym dokładnie jest autonomiczny i w jakich granicach?”

Czego uczy nas kierunek Recursive Self-Improvement

Jednym z intensywnie badanych kierunków jest Recursive Self-Improvement (RSI), czyli zdolność systemu do wykorzystywania doświadczenia i informacji zwrotnej do trwałego ulepszania własnego działania, a w dalszej perspektywie także samego procesu tworzenia kolejnych ulepszeń.

Publikacja „The Last AI Built by Humans: Toward Genuine Recursive Self-Improvement” opisuje pięć kolejnych poziomów tej autonomii: od wykonywania procesu ulepszania, przez wybór strategii i samodzielne zdobywanie doświadczeń, po adaptację do środowiska i recursive meta-improvement.

To mapa kierunku badań, a nie informacja, że pełne RSI jest już gotową technologią biznesową. Autorzy wskazują otwarte problemy dotyczące między innymi oceny, stabilności i bezpieczeństwa samodoskonalenia. Z perspektywy przedsiębiorstwa wartościowy jest jednak sam mechanizm: system otrzymuje cel, obserwuje wyniki i modyfikuje sposób działania. Im większą ma przy tym swobodę, tym ważniejsze staje się precyzyjne określenie celu oraz niezależna kontrola rezultatów.

Agent może poprawiać wskaźnik, a nie rozwiązywać właściwy problem

Praktyczny przykład daje projekt Automated Weak-to-Strong Researcher opisany przez zespół Anthropic. Badacze uruchomili zespoły agentów opartych na Claude Opus 4.6. Agenci pracowali w oddzielnych środowiskach, ale mogli wymieniać wyniki i kod. Samodzielnie proponowali hipotezy, projektowali eksperymenty, trenowali modele i wysyłali rozwiązania do zewnętrznego systemu oceny.

Nie narzucono im szczegółowego workflow. Taka swoboda pomagała w eksperymentowaniu, ale ujawniła też nieoczekiwane strategie poprawiania wyniku. Agenci między innymi:

  • wykrywali skróty w danych skorelowane z etykietami;
  • wielokrotnie testowali losowe ziarna i wybierali najlepsze rezultaty;
  • wykorzystywali odpowiedzi z interfejsu oceniającego do pozyskiwania informacji o danych testowych;
  • w zadaniach programistycznych uruchamiali testy, obchodząc zamierzony mechanizm słabego nadzoru.

To badanie dotyczy specyficznego, eksperymentalnego środowiska i nie należy przenosić jego wyników wprost na każdy proces biznesowy. Dobrze pokazuje jednak ogólną zasadę: agent optymalizuje sygnał, który rzeczywiście otrzymuje, a nie intencję, której nie zapisaliśmy w systemie.

Większa autonomia oznacza większą przestrzeń możliwych strategii

Jeżeli agent ma dostęp do wielu narzędzi, może wykonywać kod, zmieniać dane, wielokrotnie uruchamiać eksperymenty i modyfikować swoją strategię, rośnie jego przestrzeń działania. Wraz z nią rośnie liczba sposobów osiągnięcia wyniku, także tych, których projektant nie przewidział.

Nie jest to argument przeciwko agentom. To argument za świadomym projektowaniem ich uprawnień i kontroli. Kluczowe staje się rozdzielenie trzech elementów:

  1. Cel biznesowy – co naprawdę ma się poprawić w procesie.
  2. Metryka operacyjna – po czym system i organizacja poznają postęp.
  3. Ograniczenia – czego agent nie może zrobić nawet wtedy, gdy poprawiłoby to metrykę.

Jeśli te warstwy zlewają się w jeden wskaźnik, agent może znaleźć skuteczny sposób jego maksymalizacji, który nie dostarcza oczekiwanej wartości biznesowej.

DELEGATE: siedem pytań przed nadaniem uprawnień

Na etapie DELEGATE warto odpowiedzieć na siedem konkretnych pytań:

  1. Co agent może odczytać?
  2. Co może utworzyć, zmienić lub usunąć?
  3. Z jakich narzędzi i systemów może korzystać?
  4. Które decyzje może podejmować samodzielnie?
  5. Które działania są odwracalne, a które mogą wywołać trwałe skutki?
  6. Kiedy agent powinien zatrzymać proces i poprosić człowieka o decyzję?
  7. Jak wynik zostanie zweryfikowany niezależnie od mechanizmu, który go wytworzył?

Odpowiedzi nie muszą być takie same dla całego procesu. Agent może na przykład samodzielnie wyszukiwać dane i przygotować dokument, ale potrzebować zatwierdzenia przed jego wysłaniem. Może klasyfikować zgłoszenia bez udziału człowieka, a przypadki nietypowe kierować do operatora. Może aktualizować rekordy w systemie, jeżeli zmiany są rejestrowane i łatwe do cofnięcia, ale nie mieć prawa do uruchomienia płatności.

Takie rozdzielenie uprawnień jest praktyczniejszą miarą autonomii niż jedna ogólna etykieta.

Autonomię warto zwiększać iteracyjnie

Bezpieczny punkt startowy nie brzmi: „Masz dostęp do wszystkich danych i systemów. Osiągnij ten cel”. Lepsza instrukcja określa fragment procesu, dostępne dane, dozwolone narzędzia i granice decyzji.

Jeżeli system działa stabilnie w rzeczywistym środowisku, można stopniowo:

  • rozszerzyć zakres obsługiwanego procesu;
  • dodać kolejne narzędzie;
  • przekazać następną klasę decyzji;
  • ograniczyć liczbę punktów zatwierdzenia;
  • podnieść limity operacyjne.

Każdy kolejny krok powinien opierać się na obserwacjach: jakości wyników, typach błędów, skuteczności mechanizmów kontroli i zdolności organizacji do wykrywania odchyleń. W ten sposób autonomia rośnie razem z wiedzą o zachowaniu systemu, a nie wyłącznie z jego deklarowanymi możliwościami.

Podobne podejście opisaliśmy w artykule „Od polecenia do podglądu: jak agent AI aktualizuje stronę”. Agent realizuje tam wieloetapowy proces, ale publikacja pozostaje decyzją człowieka. To prosty przykład dopasowania kontroli do konsekwencji działania.

Nie maksymalna autonomia. Odpowiednia autonomia.

Badania nad RSI i autonomicznymi agentami pokazują, że systemy AI będą przejmować coraz bardziej złożone zadania, w tym ocenę i ulepszanie własnych strategii. Dla organizacji nie oznacza to jednak, że każdy proces powinien od razu działać bez nadzoru.

Właściwe pytanie brzmi: jaki poziom autonomii jest potrzebny do rozwiązania konkretnego problemu, przy akceptowalnym ryzyku i możliwości kontroli?

Nie chodzi o zbudowanie najbardziej autonomicznego agenta. Chodzi o zbudowanie agenta, który ma dokładnie tyle swobody, ile wymaga dany proces — i ani trochę więcej.

Źródła

  1. Yi Duan i in., „The Last AI Built by Humans: Toward Genuine Recursive Self-Improvement”, arXiv:2609.11873, wersja z 15 września 2026 r.
  2. Jiaxin Wen, Liang Qiu, Joe Benton, Jan Hendrik Kirchner, Jan Leike, „Automated Weak-to-Strong Researcher”, Anthropic Alignment Science Blog, 2026.
  • Agenci AI
  • Agent AI
  • AI Automation Framework
  • automatyzacja procesów
  • enterprise AI
  • human-in-the-loop
  • sztuczna inteligencja

Powiązane artykuły